Kochajcie dzieci swoje – niech się was nie boją

Jak w 2000 roku śpiewał zapijaczony guru polskiego rocka:

Kochajcie dzieci swoje – wy jesteście im ostoją
Kochajcie dzieci swoje – niech się was nie boją
Kochajcie dzieci swoje – bo nad nimi macie władzę

Smutna rzeczywistość jest taka, że w Polsce bije się dzieci. Zaskoczeniem dla mnie było jak kilku znajomych rodziców wyznało mi, że też im się zdarzyło uderzyć swoje maluchy. Ja przeżyłam mały wewnętrzny szok: przecież nie jesteście patologią, przecież wiecie że to złe. Wiecie prawda?

No i dane statystyczne, takie jak ten raport Rzecznika Praw Dziecka pokazują smutne realia:

Biorąc pod uwagę tzw. lanie, czyli stosunkowo poważną formę przemocy wobec dzieci oraz
zastosowanie pytania wprost, uzyskany obraz zjawiska – jego rozmiarów należy uznać za
niekorzystny. Oznacza on bowiem, iż co trzeci rodzic wykorzystywał w postępowaniu z dzieckiem przemoc fizyczną

Przemoc wobec dzieci to zło i przestępstwo. Rodzicu nie bij, nie dawaj klapsów, nie szczyp, nie wyzywaj.

Ja swojego urwisa nie bije ale sytuacji było już kilka, w których pojawiła się myśl: „płaczesz? ja Ci dam powód do płaczu!” Emocje w człowieku się kumulują jak się stara, ciężko pracuje a tutaj płacz, plucie i ogólny brak dyscypliny. Moim ostatnio najskuteczniejszym ćwiczeniem na nerwy jakie wzbudza Pan Młodszy są stanie na jednej nodze i robienie planka. Jakoś poziom złości ciutkę się zmniejsza we mnie i mogę zobaczyć, że to nie złośliwy demon się buntuje tylko mały, zmęczony przedszkolak. I wszystkim polecam znalezienie swoich metod na kotłujące się emocje. Dużo sensownych ćwiczeń i krótkich wyjaśnień można znaleźć w fiszkach „ Agresja Dziecka” i „Agresja Rodzica”. Małe i kompleksowe.

Mi też osobiście pomaga książka dotycząca komunikacji z dzieckiem. Sama dzięki niej zrozumiałam co mnie wkurza w zachowaniu dorosłych wokół mnie. I czuje też, że ta lektura pomogła mi w komunikacji z moim synem. To, że mnie dziecko wkurza, złości czy rozczarowuje nie zmienia faktu iż go kocham. Zawsze. A te słowa, te rozeznanie w rzeczywistości dała mi właśnie ta książka:

Na moje zbolałe rodzicielskie serduszko, kiedy czułam że mimo iż karmie piersią, nie śpię po nocach bo tulam bobasa, kiedy czułam, że daje z siebie 120% a i tak to za mało to pomagały mi słowa Kamila z książki: „Idealny rodzic nie istnieje.” Bo to taka lektura pocieszająca i polecam ją jako poklepanie po plecach jednego zmęczonego rodzica dla drugiego.

Bezsilność, bezradność, obezwładnienie własnymi emocjami to są stany które przydarzają się każdemu rodzicowi. Po prostu mało który z nas został nauczony jak sobie dobrze z nimi radzić. Nie znaczy to jednak, że nie możemy się zmienić na lepsze.

W totalnie nie naukowy sposób zapytałam na reddicie czy użytkownicy biją dzieci. Wywiązała się mała dyskusja i wielu dorosłych ludzi opisywało przemoc jakiej doświadczali w domach, przemoc zarówno fizyczną i psychiczną oraz jakie skutki tej przemocy odczuwają do dzisiaj. Jednak pocieszające jest silne przekonanie, że krzywdzić dzieci nie wolno i świadectwa internetowych anonimów o zmianie, o nie powielaniu modelu wychowania jakiego sami doświadczyli.


Komentarze

Dodaj komentarz